Przygodę z wynajmowaniem mieszkań zacząłem bardzo nie profesjonalnie od mieszkania które kupiliśmy wraz z narzeczoną razem dla siebie, aby móc razem zamieszkać. Jako, że był to rok 2012 ceny kawalerek w Kielcach nie schodziły poniżej 100 000 zł (do totalnego remontu).
Niestety nie mieliśmy takiej zdolności kredytowej, więc rozglądaliśmy się za jakąś ‚okazją’.


Ta trafiła się w podkieleckiej gminie – Kajetanów – ok. 9 km drogi od centrum. Mieszkanie składało się z 1 pokoju, oraz osobnej kuchni – łącznie 28m². Położone było na parterze w dwupiętrowym bloczku. Do mieszkania przynależy piwnica, ogródek oraz miejsce na blaszany garaż.


Mieszkanie było ‚wyremontowane’, a już na pewno nie wymagało generalki. Pokój oraz przedpokój wymagały tylko odmalowania ścian (+ 300 zł) oraz oczywiście umeblowania (+ 4000 zł). Postanowiliśmy dodać dodatkowe drzwi wejściowe, ponieważ obecne drzwi były dość ‚cienkie’ i nie izolowały dostatecznie przed hałasem z klatki schodowej (+ 1500 zł).


Ogrzewanie mieszkania pochodzi z gazowego pieca dwu funkcyjnego. W pokoju znajduje się sterownik, którym można zarządzać i planować temperaturą – bardzo wygodna sprawa. W tym miejscu muszę wspomnieć, że pozostali sąsiedzi w bloku dokonali termomodernizacji elewacji dodając styropian na ścianach zewnętrznych co i my musieliśmy uczynić, aby móc pomalować elewację (+ 2500 zł).


W łazience postanowiliśmy zmienić dolne płytki z różowych na brązowe (+ 500 zł) oraz dokupić pralkę i meble (+ 1500 zł).

W kuchni nie było niczego. Szafki, blaty, agd – to wszystko kosztowało nas około 9000 zł. W ten sposób z okazyjnej ceny mieszkania – 95 000 zł zrobiła nam się już całkiem pokaźna sumka na poziomie około 110 000 zł.

Wtedy jednak miało być to nasze mieszkanie, a nie na wynajem, więc mieliśmy o tym zupełnie inne pojęcie.

Pozytywnymi aspektami tego mieszkania były na pewno opłaty. Czynsz – około 80 zł. Gaz (ogrzewanie oraz ciepła woda) – około 70 zł, prąd – około 40 zł. Najważniejszym jednak plusem tego mieszkania było to, że to właśnie w nim przeczytałem po raz pierwszy książkę Roberta Kiyosaki – Bogaty Ojciec Biedny Ojciec – klasyka wśród klasyk – zgaduję, że nie ma osoby, która zajmowałaby się nieruchomościami i nie spotkała się z jego książkami.

To dzięki temu w 2015 roku postanowiliśmy z żoną zainteresować się wynajmem mieszkań. W grudniu udało nam się wynająć mieszkanie za 550 zł odstępnego.
Nie jest to wcale dobrym wynikiem, ponieważ nie pokrywa to nawet raty kredytu za to mieszkanie, ale…

Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, że za 2 lata uda nam się wynająć ze znacznie lepszym wynikiem kolejne mieszkanie – o tym w kolejnym poście.